Na jagody, na piknik

Lato w tym roku raczej nas rozpieszcza – i oby tak zostało! Wspaniała pogoda kusi (nawet takich domatorów jak ja!) by wystawić nos za drzwi i cieszyć się ciepłem i słońcem. A ponieważ niedawno pisałam, że kończą się truskawki, postanowiłam poszukać innego owocu do letnich deserów i tak trafiłam na… jagody!

Tak, to idealny moment by wybrać się do lasu (albo chociaż pobliskiego warzywniaka) i w bardzo krótkim czasie dorobić się fioletowych palców i kilku słoików soczystych kuleczek. Potem możliwości są niemal nieograniczone – owocowe tarty, muffinki, czy choćby jogurt z garścią jagód umilą nam każdy dzień.

Można też, nie przejmując się gotowaniem, włączyć taki słoik do piknikowego menu. Ja tak zrobiłam i razem z M. prosto z lasu pojechaliśmy nad jezioro by zjeść najfajniejsze śniadanie w tym roku – zanim nad jeziorem pojawili się plażowicze i zrobiło się tłoczno, my już najedzeni i w doskonałych humorach wracaliśmy do domu.

(No dobra, zanim odjechaliśmy pojawiła się pewna rodzina. Zainstalowali się niedaleko nas. Z grillem. Mieli ze sobą m.in. dwa rozkładane stoły, dwie miski sałatek, cztery pojemniki mięsa i trzy rodzaje keczupu. Nasz kosz przestał wyglądać imponująco, chociaż nadal był najbardziej stylową instalacją nad jeziorem Dobre koło Wejherowa ever.)
 

 
Dodaj komentarz
Podaj wynik działania 1 + 2
Dodaj komentarz